Nie tylko potwierdził, że jest taka wersja wyszukiwarki Google ale dodał, że wyniki testów są bardzo obiecujące. Wg niego wyszukiwarka zwraca 99% poprawnych wyników wyszukiwania. Wszystko to miało miejsce podczas Wired 25 Summit.
Najciekawsze w tym wszystkim jest argumentowanie zasadności wejścia na rynek Państwa Środka. Oficjalnie nie chodzi o cenzurę lecz o „danie dostępu do informacji wszystkim” a dwa Chiny stanowią prawie 20% całej populacji.
Ktoś normalnie myślący puknie się mocno w czoło. Oczywiście, że chodzi tutaj o pieniądze. W Chinach są miliony potencjalnych użytkowników, których można zamienić na dolary. A że hajs będzie się zgadzał kosztem obywateli i reżimu państwa, to już druga sprawa.
Oczywiście Google tutaj samo sobie strzela w kolano i pokazuje, że ich wartości (m.in. nie czyń zła) nie są nic warte. Przypomnę tylko w tym miejscu, że w 2006 roku Google uruchomiło swoją wyszukiwarkę dla Chin. Po czterech latach działalności na tym rynku doszli do wniosku, że to jest złe i wbrew wartościom firmy i usługa została zamknięta. W 2018 roku już jest wszystko ok i nie ma problemu.