Google od dłuższego czasu walczy o chiński rynek. I ma o co, bo za tym stoją potężne pieniądze. W końcu coś pękło i jedna z najpopularniejszych wyszukiwarek trochę ugięła się pod chińskim reżimem.

Pojawiły się już pierwsze nieoficjalne informacje na temat tego jak ma działać wyszukiwarka Google w Chinach. Podobno Google ma łączyć swoich chińskich użytkowników z ich numerami telefonów! Komunistyczna Partia rządząca będzie zachwycona tym faktem, bo w bardzo łatwy sposób będzie można sprawdzić co dany obywatel szukał w sieci.

Nie brzmi to jak główne hasło firmy – don’t be evil (nie czyń zła). Brzmi to raczej jak czyń więcej zła dla pieniędzy.

Problem w tym, że jeżeli te plotki by się potwierdziły, oznaczałoby to, że Google bardzo mocno ingeruje w prywatność chińskich obywateli. Co więcej – jest to równoznaczne z łamaniem podstawowych praw człowieka.

Google w oświadczeniu przesłanym do stacji Fox News bardzo szybko odciął się od tych spekulacji i powiedział, że od kilku lat pomaga chińskim internautom w różny sposób. Jeśli chodzi o samą przeglądarkę, to cały czas pracują nad „optymalnym” rozwiązaniem (podobno nie są jeszcze gotowi na ostateczne wdrożenie).