Kilka dni temu trafiłem na bardzo ciekawy artykuł na 9to5mac.com. Autor tego tekstu – Arin Waichulis – sugeruje, że polityka napraw Apple napędza kradzieże iPhone’ów.
Ostatnim czasem trafiałem na krótkie filmiki w mediach społecznościowych, gdzie były pokazywane sytuacje z londyńskiego metra jak złodzieje zabierają telefony pasażerom tuż przed zamknięciem się drzwi. Pierwsza myśl jaka mi przyszła do głowy, to że to bez sensu, bo prędzej czy później zostanie on (ekran) zablokowany i po temacie. Okazuje się, że tego typu kradzieże, to prawdziwa plaga w Londynie.
W Londynie telefon kradną co 6 minut
Według najnowszych statystyk, w Londynie telefon jest kradziony średnio co 6 minut. Rocznie daje to około 64 000 telefonów. Kradzież tych urządzeń jest tak powszechna, że policja w Londynie wprowadziła specjalne jednostki specjalizujące się w zwalczaniu tych gangów. Co więcej, pojawił się wpis na blogu tamtejszej policji, w którym wyjaśnione jest jak chronić swoje urządzenia mobilne w miejscach publicznych.
Londyńska policja zamyka sprawy jeszcze tego samego dnia
Artykuł przytacza historię użytkownika LinkedIn, Dimitara Stanimiroffa, który podzielił się swoją historią o kradzieży telefonu. Po zgłoszeniu na policji okazało się, że:
- miał szczęście, że złodziej na elektrycznym rowerze go nie potrącił (podobno często to robią),
- nie mają mocy przerobowych by zająć się sprawą (pomimo podania ostatniej lokalizacji iPhone’a) i zamykają sprawy jeszcze tego samego dnia.
„Zabezpieczenia” Apple przed nieautoryzowanymi naprawami
iOS 7 wprowadziło funkcjonalność, która zapobiega usunięciu danych z iPhone’a bez Apple ID i hasła oryginalnego właściciela. Przez to urządzenia Apple stały się mniej atrakcyjnym łupem dla złodziei. Już nie mogli prosto sprzedawać pełnowartościowych iPhonów.
Dlatego przerzucili się na części.
Przez lata czarny rynek handlu częściami iPhona funkcjonował bez problemu. Sytuacja zmieniła się w 2018 roku, kiedy Apple zaczęło parować numer seryjny baterii X („dziesiątki”) z numerem seryjnym urządzenia. Okazało się, że nieautoryzowane serwisy nie były w stanie przeprowadzić prostej operacji wymiany baterii. Z kolei wraz z wprowadzeniem „dwunastki” rozszerzono to na inne podzespoły takie jak ekran, kamery czy czujniki Face ID.
Problem ten stał się poważny i nawet w naszym kraju serwisanci skarżyli się na tego typu kłody rzucane pod nogi.
Nie wiadomo co dzieje się z kradzionymi iPhonami
Trudno określić, co dzieje się z każdym urządzeniem, które zostało skradzione właścicielowi. Jak donosi The Times większość urządzeń trafia głównie do Chin. Większość najczęściej do fabryk w których są produktowane.
Jeśli przestępcy nie mogą obejść zabezpieczeń Apple (usunąć ich), to urządzenie jest rozkładane na części. Następnie sprzedają je resellerom i/lub zakładom recyklingowym. Pewnie chodzi o zbieranie metali szlachetnych z elektroniki takich jak złoto, srebro czy miedź.