Wszystko wskazuje na to, że reklamy na YouTube będą jeszcze bardziej irytujące. Wszystko za sprawą nowej funkcji o nazwie Peak Points. Gigant technologiczny wystawia cierpliwość swoich użytkowników na kolejną próbę.
W skrócie
- YouTube wprowadza nową funkcję Peak Points, by zoptymalizować umieszczanie reklam.
- Peak Points wykorzystuje AI Gemini do identyfikacji kluczowych momentów w filmach.
- Reklamy będą umieszczane w najbardziej emocjonujących momentach, co może irytować widzów.
- YouTube walczy z blokadami reklam, ograniczając ich skuteczność w przeglądarkach.
Reklamy są nieodłącznym elementem darmowego internetu. Jest ich coraz więcej i więcej i trzeba z tym żyć. Firma wpadła temat na pomysł by serwować reklamy podczas filmu w najciekawszym momencie!
Peak Points dobije nas reklamami w najciekawszym momencie
Jak donosi serwis Mashable, wszystko to jest częścią nowej funkcji o nazwie Peak Points, którą YouTube zaprezentowało podczas Upfront.
Peak Points wykorzystuje model AI Google’a o nazwie Gemini, aby zidentyfikować najważniejsze, czyli „szczytowe” momenty, w których przerywane są filmy reklamami. Firma nie zdradziła jakie dane Gemini wykorzysta do podejmowania decyzji. Można łatwo założyć, że będziemy (jeśli już nie jesteśmy) śledzeniu podczas oglądania filmów na tej platformie.
YouTube wie, że widzowie są bardziej zaangażowani w film w kluczowych momentach. Dlatego umieszczanie reklam w tych czasie zwiększa szanse na to, że widz zareaguje na reklamę. To ma przynieść większe zyski zarówno YouTube jak i twórcom. To logiczne, ale oznacza też, że umieszczanie reklam w filmach YouTube stanie się naprawdę irytujące. Każdy interesujący, zabawny czy wiralowy film będzie miał reklamy w swoich „szczytowych” momentach.
Coś czuję w kościach, że po pewnym czasie zaczniemy przewidywać te przerwy na reklamy.
Więcej subskrypcji YouTube Premium czy blokerów reklam?
Myślicie, że wraz z wprowadzeniem Peak Points wzrośnie liczba subskrypcji YouTube Premium? A może widzowie zaczną szukać blokerów reklam?
YouTube i Google prowadzą wojnę z blokerami reklam. Walka trwa między innymi z uBlock Origin w Chrome. To tylko jedno z rozwiązań. Są alternatywy i będzie ich powstawać więcej.
Kto wygra w tej „potyczce”, to czas pokaże. Zapowiada się ciekawie.