Pewien pracownik jednego z brytyjskich muzeów wpadł na niecodzienny pomysł. Postanowił wykorzystać dobrodziejstwo dzisiejszych czasów jakim jest Internet i rozpoczął relacjonować „na żywo” wydarzenia jakie miały miejsce w czasach II Wojny Światowej. Takich rzeczy nie uczyli w szkole.

Tym człowiekiem jest Alwyn Collinson, pracownik londyńskiego muzeum (Museum of London), który postanowił prowadzić tą relację od 1 września tego roku. Jest to jego druga runda. Pierwszą rozpoczął w 2011 roku i trwała 6 lat.

Konto @RealTimeWWII ma swój klimat. Jest prowadzone w taki sposób jakby te wydarzenia działy się dzisiaj. Wpisy są bardzo emocjonalne. Do tego prawie każdy wpis posiada ciekawą i unikatową na swój sposób fotografię. I to wszystko zmieszczone w 140 znakach! Komentarze do każdego wpisy tylko to potwierdzają.

W wywiadzie udzielonym dla The Atlantic, Alwyn Collinson opisał jak wygląda praca nad tym projektem:

  • Potrzeba około jednej godziny dziennie by przygotować, zredagować i opublikować najważniejsze wpisy z danego dnia.
  • Przygotowanie się do większych wydarzeń takich jak atak na Pear Harbor czy operacja lądowania aliantów w Normandii (D-Day) to już „zabawa” na około 10 godzin!
  • Bodźcem do utworzenia takiego konta na Twitterze były wydarzenia z Arabskiej Wiosny Ludów (2010 r.), która była bardzo szeroko komentowana i relacjonowana właśnie na tej platformie.

Trzeba przyznać, że Collinson robi bardzo karkołomną i wspaniałą robotę. Wykorzystuje nową technologię by przypominać ważne wydarzenia historyczne (i to drugi raz!). Jestem pod wielkim wrażeniem tego co udało się zrobić Alwynowi. Te zdjęcia, komentarze, wypowiedzi zwykłych ludzi, skany z gazet – coś niesamowitego. Każdy kto interesuje się historią powinien śledzić to konto. Na koniec dodam, konto @RealTimeWWII ma ponad pół miliona followersów.