Wracasz do domu styrany. Żona zajęta, dzieciaki drą się w niebogłosy, a pies piszczy z niecierpliwością, żeby w końcu wyjść z nim na spacer. Kiedy wszystkiego masz już dość, nieświadomie mówisz na głos „niech mnie ktoś przytuli”. I nagle, zupełnie nieoczekiwanie słyszysz głos, który w jednej chwili dodaje otuchy „Jesteś cool. A teraz weź nie pękaj, tylko do roboty”.