Normą jest dzisiaj fakt, że policjanci z całego świata wykorzystują Facebooka do skuteczniejszego poszukiwania przestępców. Ale odpowiedzi od poszukiwanych pod takimi wpisany prawie się nie zdarzają. Do wczoraj.

Policja z Północnej Walii opublikowała wczoraj zdjęcie poszukiwanego za napaść Martina Tale’a (31 l). I nie było by w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że pod tym postem odpowiedział nie kto inny jak… Martin Tale! 🙂

Can’t catch me hahaha dicks I see who has the last laugh now

Trzeba przyznać, że wykazał się dużą odwagą lub głupotą odpowiadając na to ogłoszenie. A może jest mistrzem trollowania? Ale patrząc na profil komentującego wygląda na to, że jest to poszukiwany. Co więcej, publikuje na swoim profilu zdjęcia naśmiewając się z policji. Można też znaleźć informacje o pracy policji np. że często odwiedza jego dom.

Oczywiście policjanci odpowiedzieli mu na wiadomość:

Hi Martin – you can run but you can’t hide. See you soon

Mam nadzieję, że Martin zdaje sobie sprawę z tego, że w internecie nie jest anonimowy. Einstein miał chyba rację z tą nieskończonością :).

Dzięki Facebookowi Martin może się bawić trochę w kotka i myszkę z policją. Wszystko przez fakt, że FB mocno kompresuje obrazki wrzucane na portal. Przez to jeśli zdjęcia zostały wykonane telefonem, który zapisuje współrzędne (dane EXIF zdjęcia) to można by było ustalić jego położenie – a przynajmniej miejsce w którym zostało zrobione zdjęcie. Ale może policja poprosi o oryginalne zdjęcie i, o ile je dostanie, sprawdzi ten trop.