Taka informacja powinna cieszyć. I cieszy, ale połowicznie. W południowo-zachodniej Norwegii, w Stavanger, właśnie zostały dopuszczone do ruchu na drogach publicznych autobusy autonomiczne. Jest jednak w związku z tym pewien problem, a właściwie kilka.

Ta wiadomość na pewno cieszy fanów nowych technologii i postępu jaki dzieje się w branży samochodów autonomicznych. Widać jak na dłoni, że wszystko idzie powoli do przodu. Samojezdne autobusy wożące pasażerów? Tak. Z kolei przypadek z Norwegii jest trochę inny niż wszystkie. Ale po kolei.

Po pierwsze – prawo. Norweskie prawo o ruchu drogowym nie dopuszcza do ruchu pojazdów bez kierowcy. Więc aby takie pojazdy mogły jeździć, to potrzebna będzie osoba która będzie nadzorować taki autobus. Oczywiście wszystko rozchodzi się o bezpieczeństwo, bo pamiętacie co się stało z Volvo XC 90 Ubera?

Po drugie – ograniczenia przetargu. Tutaj też nie jest za ciekawie. Kolumbus, firma, która wygrała przetarg będzie musiał ograniczyć prędkość takiego pojazdu do zawrotnych 12 km/h (to niektóre deskorolki elektryczne są już znacznie szybsze). To jeszcze nie koniec ograniczeń. Taki autobus będzie mógł przewozić maksymalnie 6 osób!

Autobusy firmy Kolumbus, mają obsługiwać trasy istniejących linii autobusowych w obszarze Forus. A Forus to taki norweski Mordor. Pracuje tutaj około 40 tys. osób dla 3500 firm (branża naftowa) na stosunkowo niewielkim obszarze.

Zobaczcie teraz na te ograczenia. 40 tysięcy pracowników i tylko autobusy dla sześciu osób …