Rok 1995, dopiero w życie weszła denominacja, Polska wychodzi z kryzysu. I chociaż były to czasy szalone, to po cichu powstawał pierwszy polski portal. Pamiętacie jaki? Dla tych co nie wiedzą, przypomnę, że była to Wirtualna Polska. I chociaż do dziś jest to jeden z głównych graczy na rynku to czasy nieco się zmieniły…

Dziś mamy fejsbuka, twittera czy nawet gg. Codziennie jesteśmy zalewani tysiącami reklam, które skutecznie odwracają naszą uwagę od tekstu, który mamy zamiar przeczytać. Dzień w dzień przesyłamy setki wiadomości przez ukochanego fejsa, bez którego nie możemy żyć.  Niestety tak wygląda nasza rzeczywistość.

I chociaż jestem olbrzymim zwolennikiem internetu, to uważam, że web 2.0 zepsuło sieć. Założenia, które zostały przyjęte głośnym aplauzem doprowadziły nie tylko do szybkiej wymiany danych i możliwości komunikacji z każdego miejsca na świecie, ale także namnożyły tzw. Trolli, którzy skutecznie działają na niekorzyść reszty społeczności. Codziennie 12 letnie dziewczynki dodają swoje zdjęcia w pełnym makijażu i lansują się w internecie. Trzynastoletni chłopcy mają dostęp do pornografii, a ich matki mają szansę zabłysnąć w branży.

Myślicie, że przesadzam? Otóż będę bronił swojej tezy do upadłego i nikt nie przekona mnie, że web 2.0 nie zniszczyło internetu. Początkowo sieć była dostępna wyłącznie na uniwersytetach czy w wielkich korporacjach, gdzie pracownicy mogli szybciej porozumiewać się za pomocą maili. I chociaż niewątpliwie dokonał się postęp, to czy jest on warty swojej ceny? Czy jest warty degeneracji młodzieży? Myślę, że nie.

I chociaż pewnie część z Was nazwie mnie hipokrytą, to czy nikt z Was nie doświadczył w internecie przemocy, czy agresji? Zostawiam Was z tym pytaniem, gdyż warto je sobie zadać.