2015 rok nie wydaje się być rokiem kredytów we frankach szwajcarskich. Już teraz słyszymy wszechobecne poruszenie na temat ciągle drożejącego franka. Niestety, kroku dotrzymuje mu dolar amerykański, który ciągle wznosi się w górę. Jakie ma to znaczenie dla tych, którzy planują zakup elektroniki w 2015 roku? Podwyżka, i to nawet o 10%!

Koncerny, które zajmują się importowaniem elektroniki z Ameryki muszą zmierzyć się z niekorzystnym kursem walut. Dla porównania – jeszcze w listopadzie 2014 roku za 1 dolara płaciliśmy w granicach 3,20 zł. Dziś, w połowie stycznia 2015 roku, cena ta osiągnęła pułap 3,75 zł. Różnica 55 groszy na jednym dolarze jest ogromna, co znajduje odzwierciedlenie w podwyżkach cen elektroniki. Sprzedający przerzucą koszty droższego importu towarów na Klientów, którzy chcąc wyposażyć swoje domy w elektronikę będą zmuszeni zapłacić więcej.

Mimo, że stosunek dolara do euro jest korzystny (na korzyść amerykańskiej waluty), większość elektroniki z Polsce jest importowana zza Oceanu. To oznacza, że ceny są uzależnione od kursu dolara. Prognozy nie są korzystne – do końca 3 kwartału roku 2015 kurs dolara będzie coraz wyższy. Eksperci potwierdzają, że może on dojść nawet do pułapu 4 złotych za 1 dolara. Wyżej wspomniane 10% podwyżki elektroniki mogą być tylko początkiem. Sytuacja ma ustabilizować się dopiero pod koniec roku, kiedy to unormowane zostaną stopy procentowe amerykańskiej waluty.

Co zrobić w takiej sytuacji? Możemy tylko liczyć, że kurs dolara unormuje się. Warto także wstrzymać się z niekoniecznymi zakupami elektroniki i poczekać na obniżki cen. Wprawdzie różnice dla pojedynczego konsumenta nie będą wielkie, ale przy zakupie kilku produktów odczujemy wzrost cen. Nie należy także popadać w panikę – niektórzy sprzedawcy straszą kursem dolara, gdyż chcą podreperować statystyki sprzedaży, nakłaniając kupujących na natychmiastowe zakupy. Inni twierdzą, że to tylko medialna burza, która ma być przykrywką dla sprzedających podnoszących ceny sprzętu.