Informacje takie jak ta pobudzają mocno wyobraźnię. Pokazują one, że powoli (bardzo, ale jednak) zbliżamy się do momentu w którym drony przestaną kojarzyć się z wojskiem czy kręceniem filmów i robieniem zdjęć. Startup z Islandii pokazał właśnie, że drony mogą się sprawdzić w dostawach jedzenia.

Jak możemy przeczytać na specjalnie przygotowanej stronie przez wspomniany startup – Flytrex – nawiązał współpracę z jednym z najpopularniejszych sklepów internetowych (branża elektroniczna) na Islandii — AHA.

Współpraca ma polegać na dostarczaniu przesyłek pomiędzy dwoma częściami miasta Reykjavik, które są rozdzielone dość szeroką rzeką. W efekcie koszt i czas dostawy dramatycznie spada i bez zwiększania nakładów pracy. Dostawy obsługiwane przez Flytrex działa równolegle z istniejącym, tradycyjnym systemem dostaw. Jak mówi szef AHA.is Maron Kristófersson:

Głównym powodem na współpracę z Flytrex była dość skomplikowana infrastruktura drogowa, która powodowała znaczne wydłużenie się czasu dostawy.

Zastanawiam się tylko jak potoczą się losy tej współpracy. Takie drony na pewno nie będą mogły dostarczać przesyłek do centrum miasta, bo jest tam lotnisko. W lutym br. został wprowadzony bezwzględny zakaz lotów dronami każdego rodzaju.

Podobnie będzie w terenie zabudowanym w pobliżu bloków. Potencjalnie jest to niebezpieczne. Jak widzicie, pomysł dość ciekawy i nowatorski jednak ze względów bezpieczeństwa już na starcie ma pewne ograniczenia.