Praca dziennikarza nie jest łatwa i wymaga dużej precyzji i wytrwałości. Niestety czasem zdarzają się wpadki większe lub mniejsze. Zazwyczaj jednak te mniejsze i to raczej w mediach o niedużym zasięgu. Ale prawdziwym motorem napędowym wszystkich mediów jest sensacja. Dzisiaj, po opadnięciu emocji wokół sensacji z darmowym Photoshopem zebrałem się na krótkie przemyślenia w tej sprawie.

W poniedziałek świat obiegła sensacyjna wiadomość „Adobe rozdaje Photoshopa CS2 za darmo”. Wiele szanujących się serwisów opublikowało tą wiadomość bez sprawdzenia i tak oto zrodziła się plotka, która zdominowała na kilka dni sferę IT.  Pewien duży „blog technologiczny” po kilku godzinach dodał aktualizację swojego wpisu, że cała akcja rozdawania pakietu CS2 jednak wcale nie polega na rozdawaniu. Internauci, którzy już sporo się naczytali, zaczęli naciskać i wmawiać, że jednak pakiet dostępny jest za darmo i wystarczy się zarejestrować.

Tego samego dnia w godzinach wieczornych dostęp do pliku na serwerach Adobe był niemożliwy, chyba z powodu przeciążenia serwerów, ponieważ rano wszystko wyglądało ok. Jako, że codziennie czytam wiodące portale internetowe w Polsce, znowu pojawiła się aktualizacja do wpisu na owym blogu. Tym razem informacje zostały sprawdzone i okazało się, że „Adobe wcale nie miało na celu udostępnienia za darmo pakietu CS2. Tylko osoby posiadające licencję mogą korzystać z udostępnionych programów.”

Jak widać zamieszanie było niemałe, a wszystko przez jedną niesprawdzoną informację. Czy rzeczywiście wcześniej nie dało się tego zweryfikować, czy to zwykłe niechlujstwo, nie chcę wnikać, bo sam idealny nie jestem, ale wydaje mi się, że to niezła lekcja pokory dla wszystkich dziennikarzy i blogerów, którzy codziennie przybliżają nas ku „wielkiemu światu”.