Od ostatniej recenzji na łamach HighLab (słuchawek NuForce NE-600X) minęło już trochę czasu, więc dziś pora na test kolejnego modelu. Tym razem pod naszą lupę trafi BRAINWAVZ Beta, produkt firmy, której założycielami są fanatycy dobrego brzmienia. Czy wypuścili na rynek sprzęt wysokiej jakości? Sprawdźmy!

Pudełko

Słuchawki Beta, firmy BRAINWAVZ zapakowane są w małe, czarne i kartonowe pudełko, z zielonymi elementami, które wyraźnie cieszą nasze oczy. Niestety, w dotyku samo opakowanie jest dość nieprzyjemne. Ponadto bardzo łatwo pozostają na nim tłuste plamy, których nie da się zetrzeć. Z kolei wyraźnym udogodnieniem dla klientów, jest fakt, że producent zamieścił plastikowe okienko, przez które możemy podejrzeć słuchawki. I gwarantuję Wam, że ich kształt Was zaskoczy.

Na przedniej części, oprócz wspomnianego okienka, znajduje się nazwa modelu i jego trzy najważniejsze cechy. Chodzi mianowicie o: czysty i szczegółowy dźwięk; komfortowe użytkowanie i (jak jesteśmy zapewniani) trwałość.  Z tyłu, producent umieścił krótki opis produktu, specyfikację techniczną, zawartość pudełka wraz z akcesoriami, a także wymienił rodzaje urządzeń, które będą kompatybilne z 3.5mm Jack’iem.

Wygląd

Tak jak wcześniej wspomniałem, powinien Was zaskoczyć wygląd słuchawek. Dlaczego? Choćby z tego powodu, że jest nowatorski i oryginalny. Nietypowość polega na tym, że gdy zwykłe słuchawki posiadają gumowe nagładki na środku i prawie w całości zakrywają plastikowe końcówki (tak jak jest to w przypadku niedawno testowanego modelu NuForce NE-600X), to Beta ma je umieszczone na bokach lewej lub prawej strony. Tak więc jeśli słuchawka przeznaczona jest do lewego ucha, to sylikonową nakładkę posiada na prawym boku. Dopasowywanie byłoby dość kłopotliwe, gdyby producent nie zaznaczył literkami (L i R), które „kombinacje” są poprawne. Trzeba jednak przyznać, że wyżłobienia, zlewają się z czarnym kolorem słuchawek i aby dostrzec oznaczenia, musimy mocno wytężyć swój wzrok. Bardzo trudno jest je odróżnić już przy słabym oświetleniu.

Kabel natomiast jest typowy – okrągły i wystarczająco długi (1,2m). Tak jak to było w przypadku modelu NE-600X, tak i tu musimy uważać, aby go nie uszkodzić, ponieważ nawet lekkie przeciągnięcie paznokciem powoduje spore wcięcie. Produkt firmy BRAINWAVZ nie posiada możliwości zmiany głośności i utworów na samym kablu. Mamy za to mikrofon, który spokojnie wystarczy na rozmowy np. podczas jazdy samochodem. Czy poradzi sobie na ulicy w godzinach szczytu? Nie jestem do końca przekonany. Lepszym rozwiązaniem będzie raczej rozmowa z użyciem tradycyjnego mikrofonu wbudowanego w nasz telefon.

Warto zwrócić uwagę także na akcesoria, jakie znajdziemy w pudełku oprócz samych słuchawek. Będą to przede wszystkim: króciutka instrukcja, która informuje nas głównie o tym, czego nie powinniśmy robić lub czego unikać (np. słuchanie głośnej muzyki przez więcej niż godzinę dziennie, może spowodować problemy ze słuchem), aż pięć par sylikonowych i jedną parę piankowych nakładek różnej wielkości (z taką ilością się jeszcze nie spotkałem), a także spinkę, której zabrakło we wcześniejszych testowanych słuchawkach firmy NuForce.

Odtwarzanie muzyki

Testy słuchawek BRAINWAVZ Beta przeprowadzane były na telefonach: Nokia 5220 XpressMusic i BlackBerry 8530 Curve, a także na iPodzie Shuffle.

W porównaniu z modelem NE-600X, testowane słuchawki zdecydowanie lepiej oddają klimat muzyki. Dźwięk jest bardziej czysty i klarowny, dlatego producent ostrzega nas, że z tego powodu basy są raczej powściągliwe, gdyż w głównej mierze skupili się na przestrzennym i szczegółowym brzmieniu. Co po wielu testach, według mojego odczucia, okazuje się kompletną  nieprawdą. Przy mocniejszych uderzeniach, szczególnie w gatunkach trance, house i dance, czujemy jak wewnątrz naszej górnej części ciała wszystko „chodzi”. To naprawdę niesamowite doznanie.

Ponadto nie wyłapałem żadnych trzasków czy zniekształceń, nawet przy maksymalnej głośności, co stawia „Betę” w bardzo dobrym świetle. Oczywiście tak samo jest podczas słuchania muzyki na komputerze. W tej kwestii nie ma się do czego przyczepić.

Wygoda

Dzięki aż sześciu rodzajów nakładek, każdy pasjonat dobrej muzyki, może bez problemu dopasować słuchawki. Ważne jest jednak prawidłowe dobranie odpowiednich końcówek, ponieważ będą nam się wysuwać, co na pewno wpłynie na pogorszenie jakości dźwięku słuchanego utworu. Uniwersalnym rozwiązaniem są nakładki piankowe, choć trzeba dodać, że trudno się je zakłada i zarazem łatwo przy tym niszczy – podczas nakładania na słuchawki mogą się w ekstremalnym przypadku porozrywać , na szczęście firma BAINWAVZ pomyślała o dodaniu pod spodem warstwy sylikonowej.

Jeśli chodzi o samą wygodę, to nie mam zastrzeżeń. Słuchawki nawet po kilku godzinnym użytkowaniu są nieodczuwalne. Nie czuć jakiegokolwiek dyskomfortu. Sprawa się natomiast trochę komplikuje gdy słuchamy muzykę leżąc na boku, w dodatku podpierając się ręką. Wówczas Beta dociskana jest do ucha, co powoduje obniżenie głośności (ze względu na gabaryty słuchawek). Warto więc znaleźć odpowiednią pozycję.

Podsumowanie

BRAINWAVZ Beta można kupić w sklepach za 99 złotych, więc za tyle, ile model NE-600X. Czy jest wart swojej ceny? Jak najbardziej. Testowany produkt szczyci się czystym i szczegółowym dźwiękiem, a także mocnym basem. Polecam każdemu, kto zastanawia się nad kupnem nowych słuchawek, w których będąc na ruchliwej ulicy zatraci się w odtwarzanej muzyce. Słuchawki w teście otrzymują 9 punktów na 10.

Zalety:

  • Duża ilość wymiennych nakładek – słuchawki nie wypadają
  • Długi kabel
  • Dołączona spinka
  • Nietypowa konstrukcja
  • Czysty i szczegółowy dźwięk
  • Mocne i wyraziste basy

Wady:

  • Brak możliwości pogłaśniania/ściszania i przełączania utworów
  • Niewidoczne oznaczenia (L i R)

Serdecznie dziękujemy firmie Audiomagic za dostarczenie sprzętu do testów: