Czym jest Bitcoin, raczej nie trzeba tłumaczyć. Nawet jeśli ktoś nie odrobił pracy domowej, może to zrobić na własną rękę, wyszukując odpowiednie informacje w wyszukiwarce Google. Tego jest dużo. Niecierpliwym możemy podpowiedzieć, że obecnie jest to najpopularniejsza kryptowaluta, której wartość oscyluje wokół dziesięciu tysięcy dolarów za sztukę.

Szczęśliwcy, którzy kupili wirtualną walutę, kiedy kosztowała grosze, a dokładnie za jednego dolara można było kupić 1307 bitcoinów, dzisiaj mogą śmiało nazywać siebie bogaczami. Pozostaje im tylko znaleźć punkt, który zgodzi się na wymianę i można machać całemu światu „żegnaj, świecie! Już cię nie potrzebuję!”. Jaki piękny byłby świat, w którym bitcoin stałby się uniwersalną walutą i wreszcie każdy miałby swoje. Zasada sprawiedliwości społecznej spełniona w niemal 100%. Niemal, ponieważ banki światowe niechętnie patrzą na bitcoinowe szaleństwo.

Kryptowaluty mają to do siebie, że trudno je kontrolować i przewidzieć, kiedy o ile ich kurs ulegnie zmianom. Z tych i wielu innych przyczyn banki postanowiły nie akceptować bitcoina w żadnych warunkach. W zasadach i regulaminach można znaleźć odpowiednie zapisy mówiące jasno, że tego rodzaju transakcje nie będą akceptowane, a nawet będą odpowiednio sankcjonowane. W zeszłym roku Bank Zachodni WBK wręczył wypowiedzenie jednemu z klientów z powodu powyższego. Tak więc o posiadaniu wirtualnego pieniądza można tylko pomarzyć.

Tego samego zdania są trzy największe banki amerykańskie: Bank of America, JP Morgan Chase oraz Citigroup dołączyły do grona spółek nieakceptujących bitcoina i jego zakupu przy użyciu ich kart kredytowych. Wszelkie próby kupna kryptowaluty będą zatrzymywane i anulowane. Chociaż, jak mówi rzeczniczka prasowa Bank of America „wciąż można korzystać z kart debetowych”.

Ciekawostką w tym temacie jest Matka Rosja. Jak tylko jej przedstawiciele dowiedzieli się o istnieniu nowego potwora walutowego, od razu powiedzieli mu wyraźne „niet”. Choć przesłanki są jak najbardziej zrozumiałe, nieco zdziwić mogą ostatnie działania Kremla w temacie elektronizacji rubla. Władze kalkulują, czy wprowadzenie elektronicznego rubla nie będzie swego rodzaju panaceum na problemy z płatnościami. Kryptorubel, czy też e-rubel jeszcze nie został powołany do istnienia, choć coraz więcej wskazuje na jego rychłe wprowadzenie (czytaj też o polskiej kryptowalucie dPln).

Bitcoinowe szaleństwo póki co ma się dobrze pomimo kilku krachów kursu. Obecnie jednego bitcoina można kupić za okrągłą sumę dziesięciu tysięcy dolarów (ok. 38 tysięcy złotych). Kwestię legalności inwestycji pozostawiamy osobom, które zdecydują się, bądź już się zdecydowały, na jego kupno i handel.