Archive

Miesiąc: Wrzesień 2015

Przełom w lubieniu – „Nie lubię tego!” na Facebooku

Od paru dni wrze w Internecie, bowiem Mark Zuckerberg, założyciel i dyrektor generalny popularnego portalu Facebook, oświadczył, że poważnie rozważa wprowadzenie, długo oczekiwanego przez użytkowników, przycisku „nie lubię tego”. Ponieważ nie ma żadnych pewnych postanowień dotyczących tej rewolucji, media prześcigają się w spekulacjach jak będzie wdrażane to rozwiązanie.

 

Jedyne, co wydaje się być pewne, to to, że przycisk ten nie będzie ograniczał zasięgu postów (jak ma to miejsce w przypadku kciuka skierowanego w dół na YouTube), co na pewno ucieszy wszystkich promujących swój biznes na tym portalu i co wydaje się oczywistym posunięciem, jeśli Facebook ma być nadal głównym narzędziem social media.

 

Wydaje się też, że nie będzie nam dana możliwość okazania sąsiadowi naszej niechęci do jego zdjęcia z porodówki. W zapowiadanej zmianie istotne ma być okazanie empatii i współczucia, tylko w przypadkach faktycznie tego wymagających, gdzie przycisk „lubię to” po prostu nie ma racji bytu. Mowa tu o postach zawierających przykre informacje o śmierci osób bliskich, chorobach czy globalnych problemach. Dlatego długo oczekiwany przycisk „nie lubię tego” może okazać się tak naprawdę przyciskiem „współczuję”, „łączę się w bólu”, „popieram Twoją dezaprobatę”. A samo wyrażenie niechęci nadal będzie wymagało (o zgrozo!;) wysiłku – pozostawienia komentarza.

 

Szef Facebooka jest bardzo ostrożny, nie chce, by jego portal przyczynił się do szerzenia, i tak już panoszącego się, hejtu w Internecie. Z założenia ma to być miejsce, gdzie radośni i interesujący ludzie dzielą się radosnymi i ciekawymi informacjami. Niestety, dla Zuckerberga, brutalna rzeczywistość, jak i wszystkie kolory ludzkich emocji, wdzierają się na łamy serwisu coraz silniej, dopraszając się odpowiednich udogodnień.

 

Testy nad wprowadzeniem nowego rozwiązania mają trochę potrwać, by efekt nie był krzywdzący dla beztroskiego użytkownika portalu. Zatem nie wiadomo kiedy nadejdzie ten długo oczekiwany dzień.

Najmniejsza wodoodporna kamera świata

Kiedy w 2004 r. dwóch studentów, Nick Woodman oraz Neil Dana, rozpoczynali swoją przygodę z aparatami fotograficznymi zakładanymi na nadgarstek, raczej nie byli w stanie przewidzieć, że dziesięć lat później ich firma, GoPro, stanie się wiodącym producentem kamer sportowych.

Moda na zdrowy tryb życia jeszcze nigdy nie była tak agresywna i wszechobecna. Nie tylko uprawia się sporty, ale obowiązkowo trzeba o swoich osiągnięciach pochwalić się na wszelkiego typu portalach społecznościowych. Dostępnych jest mnóstwo aplikacji, smartgadżetów, akcesoriów, a teraz jest też najmniejsza wodoodporna kamera świata – GoPro Hero 4 Session.

Kamera ta jest o 50% mniejsza i o 40% lżejsza (waży 74 g) od swoich poprzedniczek. Ma kształt sześcianu, którego bok ma zaledwie 38 mm długości. Pomimo niewielkich rozmiarów na obudowie znalazło się miejsce na mikroskopijny wyświetlacz, który informuje o parametrach ustawień i poziomie naładowania baterii. Wodoszczelność obudowy pozwala na zanurzenie się nawet do 10 metrów głębokości. Dodatkowo na obudowie znajdziemy przykryty klapką slot na karty micro SD oraz port micro USB. Zamiast jednego, ma wbudowane dwa mikrofony, jeden z przodu, drugi z tyłu, co daje lepszą jakość dźwięku (przydatne przy dużym wietrze). Do obsługi kamery służy jeden przycisk, co ułatwia używanie sprzętu podczas wyczynów sportowych.

Wykonane fotografie są jakości 8 MP. Kamera może nagrywać filmy w rozmaitych trybach (1920×1440 pikseli w 30 kl./s, 1080/60, czy też 1080p przy 48 kl./s, jak i dziesiątki innych kombinacji). Obraz jest automatycznie obracany podczas procesu nagrywania. Ciekawym trybem robienia zdjęć jest tryb Time Laps, pozwalający na wykonywanie filmów poklatkowych.

Minusem jest niewymienny akumulator o pojemności 1030 mAh, co oznacza 1 h i 45 min. nagrywania w jakości 1080/60p.

Hero 4 Session ma wbudowane WiFi, dzięki któremu można połączyć się z aplikacją GoPro i obsługiwać kamerę za pomocą smartfona bądź pilota Smart Remote.

Test kamery:

Test:  https://www.youtube.com/watch?v=xxiCVu_SdDw

Analityka webowa dla każdego – Analytics

Każdy, kto poważnie myśli o swojej stronie, czy to firmowej czy prowadzonej hobbystycznie, a już zdecydowanie właściciele e-sklepów, powinni zaprzyjaźnić się z narzędziem Google Analytics.

 

Narzędzie to daje nam możliwość przyjrzenia się temu, co dzieje się na naszej witrynie, jak zachowują się odwiedzający ją użytkownicy, skąd pochodzą, czy nie mają trudności w poruszaniu się po stronie, jak długo na niej przebywają, jak na nią trafili i wielu innym cennym informacjom. Doświadczeni marketingowcy wiedzą, że bez takiej analizy, nie da się dobrze zaplanować działań promocyjnych w Internecie. Jednak dla przedsiębiorcy, który chce własnymi siłami zająć się marketingiem internetowym, pierwszy kontakt z Google Analytics może wydawać się bezcelowy, a to dlatego, że same suche fakty i dane statystyczne nie dadzą nam wszystkich odpowiedzi, jeśli nie umiemy ich odpowiednio zinterpretować i wyciągać konstruktywnych wniosków. Dlatego nie należy się śpieszyć, a pochylić się nad tym zagadnieniem, popróbować wielu rozwiązań, posprawdzać, co się kryje pod każdym poleceniem w menu. Każde zachowanie użytkownika, czyli naszego potencjalnego klienta, jest podpowiedzią, co należy usprawnić w samej witrynie, by była bardziej przyjazna i przejrzysta, jak też, co należałoby uczynić, by dotrzeć do szerszego grona odbiorców.

 

Aby wiedzieć, czy strona spełnia nasze oczekiwania, musimy mieć ustalone cele, które ma ona realizować (czy ma przyciągać jak największą liczbę unikalnym użytkowników, czy prowadzić i skłaniać do zakupu, a może do wypełnienia formularza kontaktowego, czy do pobrania pliku z ofertą itp.). Prowadząc sklep, dzięki zakładce e-commerce, możemy przyjrzeć się, które produkty cieszą się największym zainteresowaniem i jakie płyną z tego zyski oraz jakiego czasu potrzebują internauci, by dokonać wyboru o zakupie.

 

Google Analytics to dopiero wstęp do profesjonalnej analityki webowej, ale też podstawa, bez której ciężko sobie wyobrazić marketing internetowy.

Windows 10 – pierwsze spostrzeżenia i wskazówki

Z najnowszym systemem Microsoftu można zapoznawać się oficjalnie od 29 lipca. Zwykły użytkownik potrzebuje jednak czasu na przyzwyczajenie się do nowego oprogramowania, a często też bez przydatnych wskazówek może być skazany na tymczasową frustrację. Oto parę porad, które mogą ułatwić zmierzenie się z nową wersją Windowsa.

 

Podczas instalacji program automatycznie dobiera parametry ustawienia ekranu, jednak często monitor lub karta graficzna mają dużo większe możliwości bądź instalator nie potrafi rozpoznać karty i ustawia standardową rozdzielczość VGA. Należy wówczas ręcznie rozprawić się z problemem. Gdyby rozdzielczość zalecana przez producenta wydawała się za wysoka, zamiast zmniejszenia jej, można wejść w polecenie Zaawansowana zmiana rozmiaru tekstu i innych elementów i w sekwencji System i Ekran zwiększyć rozmiary wyświetlanych obiektów.

 

Windows 10 daje możliwość utworzenia wirtualnych pulpitów (skrót Windows Ctrl D), które ułatwiają pracę z wieloma programami naraz. Jest to rozwiązanie znane dla użytkowników Linuxa czy OS X, jednak w świecie Microsoftu, to zupełna nowość. Możemy przeskakiwać pomiędzy pulpitami za pomocą skrótów Windows Ctrl Strzałka w prawo oraz Windows Ctrl Strzałka w lewo. Każdy z pulpitów nie jest jednak oddzielnym tworem, zatem jedna konfiguracja obejmuje wszystkie pulpity.

 

Aby włączyć funkcje skrótów klawiszowych (niezastąpione Ctrl C i Ctrl V), należy przywołać konsolę tekstową, naciskając klawisze Windows R oraz wpisując komendę „cmd”. Następnie należy wejść w Właściwości i zaznaczyć pole Włącz skróty klawiaturowe z klawiszem Ctrl.

 

Mimo, że każdy Windows 10 wyposażony jest w zupełnie nową przeglądarkę internetową Edge, to w systemie nadal przemycony jest Internet Explorer (ze względu na stare aplikacje webowe, niedziałające pod żadną inną przeglądarką).

 

System, zwłaszcza na początku, może nieco zniechęcić do siebie, jednak zawiera zaawansowane zmiany, na które użytkownicy czekali od bardzo dawna.

Startup Poland pomoże nowym firmom?

W Polsce została powołana fundacja o nazwie Startup Poland, która ma za zadanie reprezentować nowe projekty w formacie urzędowym i pomagać młodym ,ambitnym przedsiębiorcom z wizją, którzy chcą zwojować świat. Statystyki podają, że powołana kilka miesięcy temu organizacja już przynosi korzyści. Rok 2015 ma być rokiem polskich startupów.

 

Google i Startup Poland

Do tej pory polskie startupy kojarzone były tyko z luźną atmosferą, a spotkania raczej nie przypominały biznesowych konferencji. Teraz jednak się to zmieniło – Startup Poland wprowadza polskie startupy w nowy wymiar walki o klienta i swój sektor rynkowy. Co najważniejsze, organizacją zainteresowało się nawet samo Google, które zaczyna pomagać w prowadzeniu projektów i finansować te, które są najbardziej obiecujące.

Od inkubatora przedsiębiorczości po krezusa finansowego – tak wyobrażamy sobie polskie startupy. Niestety, do tej pory była to tylko mrzonka – nawet ambitne polskie projekty przynosiły straty. Winę za to ponosili przede wszystkim właściciel, którzy nie skupiali się na zapleczu technicznym i marketingowym. Brakowało także środków na rozwój , a to podstawa przy startupach. Dołączając do organizacji Startup Poland każdy pomysłodawca projektu ma okazję zdobyć wsparcie, fundusze i profesjonalne zaplecze, które będzie reprezentować go na arenie międzynarodowej.

 

Rozwój fundacji

Cieszy fakt, że Startup Poland zdobywa nowych zwolenników i kontrahentów. Współpraca z Google pokazuje, że fundacja liczy się na arenie międzynarodowej. Mamy nadzieję, że zostanie pokierowana na właściwe tory i wykorzysta potencjał polskich startupowców, którzy bez pomocy giną w tłumie innych projektów. Startup Poland uważane jest za bardzo silny głos, który pomaga propagować pomysły polskich inżynierów. Pod opieką fundacji jest już kilkadziesiąt projektów, a spływają kolejne, dając możliwości dla wszystkich, którzy marzą o swoim biznesie i wielkim bogactwie. Jednak sama fundacja pokazuje, że nie chodzi tylko o pieniądze, ale przede wszystkim tworzenie czegoś nowego i innowacyjnego.

 

Oficjalna strona:  startuppoland.org

Soczewki kontaktowe z zoomem

Wszyscy, którzy noszą okulary lub soczewki – mamy dla Was doskonałą wiadomość. Szwajcarski zespół specjalistów odkrył możliwość zbudowania soczewki z wbudowanym zoomem. Co więcej, powstał już prototyp urządzenia, które zostało pokazane na American Association for the Advancement of Science’s.

Jak to działa?

Soczewka nie jest zwykłą soczewką, chociaż na pierwszy rzut oka tak właśnie wygląda. Jest ona zbudowana z aluminiowych pierścieni oraz z funkcją odwracania polaryzacji. Każde mrugnięcie może przybliżyć obraz nawet 2,8 razy. Jedyny problem, na jaki natknęli się twórcy jest bark możliwości przepływu powietrza. W zwykłych soczewkach cyrkulacja jest naturalna, przez co oko ma stały dostęp do tlenu. Po założeniu specjalnej soczewki, oko niestety nie miałoby dopływu powietrza. To skutkowałoby zaczerwienieniem oraz silnym pieczeniem oraz brakiem nawilżenia.

Jak na razie soczewkę przetestowano na mechanicznym oku. Pierwsze testy są dosyć obiecujące. Twórcy muszą stawić czoła jeszcze jednemu problemowi – grubość soczewki. Aktualnie soczewka z zoomem ma grubość 1,5 milimetra. To zdecydowanie za dużo. Jeżeli uda się odchudzić urządzenie, wówczas zniknie problem braku cyrkulacji powietrza.

soczewki-z-zoomem

Zoom to nie wszystko

To nie koniec innowacji i prac nad inteligentnymi soczewkami. Aktualnie trwają prace nad zamieszczeniem w soczewce wyświetlacza. Jeżeli zoom działa, wyświetlacz również może sprawdzić się w podobnym urządzeniu. Twórcy uważają, że soczewki będą znacznie praktyczniejsze, niż chociażby inteligentne okulary, które są niewygodne i nawet teraz bardzo niedopracowane. Minie jednak wiele lat, zanim urządzenia tego typu wejdą do masowej produkcji.

Miejmy nadzieję, że inteligentne soczewki prócz korekty wady wzroku, będą także doskonałym podłożem do tego, aby rozwijać nowe technologie i zmieniać codzienny świat. Zoom to być może tylko gadżet (chociaż bardzo praktyczny dla tych, którzy mają duża wadę wzroku). Jednak wyświetlacz może zrewolucjonizować świat nawet tych, którzy na co dzień nie potrzebują soczewek i korekty wzroku.

Czym handlować w Internecie? Model dropshipping.

Jeśli chcemy sprzedawać w Internecie to trzeba się zastanowić nad tym, czego polski konsument szuka i spełnić jego oczekiwania. Pod tym względem upodobania konsumentów od kilku lat są dokładnie takie same. Dane, które dostarcza raport „E-commerce w Polsce 2015” Gemiusa wymienia, jako najczęściej kupowane produkty odzież (73%), książki i płyty DVD (67%), sprzęt RTV/AGD (57%).

Poza studentami największą grupę kupujących w Internecie stanowią osoby wykształcone. W tym ze średnim wykształceniem jest to 44%, a z wyższym 32%.

Zakładając sklep warto zastanowić się nad grupą docelowa. To wymaga od nas zbadania konkurencji, wybranie najlepszej dystrybucji i magazynowania. Jednym z największych kosztów sklepów internetowych, jest jednam skuteczne rozwiązanie, które może dać nam o wiele lepsze efekty. Jest to system Dropshipping. Polega to na przeniesieniu odpowiedzialności za wysyłkę oraz za magazynowanie towaru na właściciela hurtowni lub producenta. Hurtownia może zajmować się reklamacjami, gwarancją oraz zwrotem towaru.

Bagexpress.pl

Jest to znakomite rozwiązanie w nowo powstałych firmach i takich, które mają ograniczony budżet na własną działalność lub też po prostu nie chcą inwestować czy zawieszać własnego kapitału.

Jeśli zintegrujemy system sklepu i hurtowni to automatycznie na stronie sklepu będą się pojawiały nowe produkty z hurtowni. Będą dokładnie opisy wraz ze zdjęciami. To pozwoli nam na oszczędność czasu. Jeśli nas sklep ma przynosić zyski to trzeba będzie się skupić na promowaniu własnego wizerunku oraz zdobywaniu coraz to większej ilości klientów.

Dropshipping polega na zarabianiu na różnicach, jakie uzyskamy z rabatów i zniżek. Zawierając umowę z firmą można będzie dokładnie wszystko ustalić, jaka zniżka nas obowiązuje i od jakiej kwoty. Im lepsze warunki wynegocjujemy tym więcej zarobimy. Często jednak prowizja jest ustalona odgórnie i w dużej mierze zależy od wysokości zamówień.

Sprawdź hurtownię galanterii skórzanej w modelu dropshipping: Bagexpress.pl

 

logotypy-ue

Projekt współfinansowany ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego w ramach Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka

Dotacje na innowacje – Inwestujemy w Waszą przyszłość

Tytuł projektu: Stworzenie i wdrożenie systemu B2B usprawniającego współpracę Nidea sp. z o.o. z partnerami w zakresie zamówień, obsługi należności i wymiany dokumentów.

Close