Archive

Miesiąc: Luty 2015

Niemożliwe staje się możliwe – 1 kabel do wszystkiego

Możesz mieć wszystko w jednym kablu…. Brzmi fantastycznie? I takie jest w rzeczywistości. Jeśli ktoś w pierwszym momencie myśli sobie, że jest to niemożliwe. Proszę zastanowić się raz jeszcze… Kiedyś niemożliwe było latanie samolotem czy rozmawianie z kimś po drugiej stronie świata a jednak. Zatem posiadanie jednego kabla, który służy zarówno do ładowania telefonu, słuchania muzyki jak i podłączenia konsoli do telewizora jest jeszcze łatwiej osiągalny i w tym miejscu się temu przyjrzymy jak również temu, jakie to może ze sobą nieść korzyści.

 

Po pierwsze, czy ktokolwiek z nas może powiedzieć, że rozplątywanie sieci kabli jest dla niego przyjemnością? Nie sądzę. Zatem w prosty sposób można sobie wyobrazić jak skorzystanie z takiego jednego, zwyczajnego kabla mogło by nam ułatwić życie. Jeden kabel do wszystkiego? Tylko arcymistrz plątania mógłby sprawić, by zrobić sobie tutaj ponownie problem z plątaniną. Co więcej, nie trzeba się wtedy zastanawiać który kabel jest do czego, bo jest to kabel do wszystkiego. Oczywiście trzeba będzie wtedy bardziej uważać na to, by go nie zgubić, ale to już inny problem. Najważniejsze, że przewodowy chaos w domu z takim kablem odejdzie już do przeszłości.

 

Jeden kabel – jeden problem

 

Idźmy dalej. Czy znacie kogoś, kto sądzi, że kable czy inne przewody wnoszą jakąkolwiek wartość do dekoracji domu? Nie sądzę. Raczej robimy wszystko, byleby je tylko ukryć, zatuszować, czymś zasłonić. No właśnie – jeden kabel to tylko jeden problem. Kilka kabli w jednym także jest to niesamowicie estetyczne rozwiązanie. Koniec z wierceniem dziur w ścianach czy kupowaniem specjalnych rurek. No chyba, że tylko jednej, ale to już na pewno mniejszy problem.

 

Ale czy to możliwe? Tak – to wszystko ma w sobie tak zwany TOB Cable. Jak to możliwe? Kabel ten owszem ma jeden przewód, ale liczne, zmienne końcówki – a ich ilość jest naprawdę imponująca i zadowoli nawet najbardziej wymagających elektro maniaków. Oczywiście każdy może teraz zastanawiać się nad to ile taka przyjemność może kosztować. Zobaczymy już wkrótce.

 

Czas na rewolucję! Nowy pilot Ray

Rewolucja pilotowa? Być może. Ale nie mówimy tutaj o pilotach siedzących za sterami wielkich samolotów, ale ogromnych telewizorów… Ray wypuszcza na światło dzienne telewizyjnego pilota pełnego ciekawych funkcji. Każdy z nas lubi gadżety, dlatego nie mogliśmy się oprzeć pokusie i także postanowiliśmy się bliżej przyjrzeć tej nowości.

 

Pierwsze nasuwające się do głowy pytanie na widok tego produktu było takie: czy to jeszcze pilot czy już smartfon. A jeśli już bardziej to drugie niż to pierwsze – czy to naprawdę jest nam potrzebne, skoro jak dowodzą pytania większość osób i tak nie wykorzystuje w pełni funkcji standardowego pilota. Zanim jednak zaczniemy marudzić warto się zastanowić dlaczego tak jest – czy to wynika z niewiedzy czy z braku potrzeby właśnie. Pomyśl przez chwilę do czego służy Ci pilot – chodzi o to by zmienić kanał, głośność etc. Czy chciałbyś by pilot mógł więcej i czy korzystałbyś z tego? Ray twierdzi, że owszem ludzie tego chcą i potrzebują, dlatego właśnie ich produkt pod tym względem ma nas pozytywnie zaskoczyć.

 

Czy to się przyjmie?

Już dzisiaj jest nazywany super pilotem, gadżetem, królem pilotów, a nawet właśnie smartfnonem. Mimo wszystkich uprzedzeń, może on podbić serce niejednego Polaka, jeśli tylko ten wykaże większą inicjatywę w zapoznaniu się z jego licznymi funkcjami. Na pewno jest to model wielce intuicyjny, wygodny i zrozumiały. Pokochaliśmy takie wcielenie telefonów komórkowych, więc jest spora szansa na to, że jeśli chodzi o kwestię pilotów to również może się sprawdzić. Przede wszystkim pilot od Ray został wyposażony w uwielbiany przez ówczesną generację dotykowy ekran. Dzięki temu samo przełączanie, korzystanie z niego jest nie tylko szybsze i mniej awaryjne, ale ogólnie przyjemniejsze. Jednak czy starsi ludzie wyobrażają sobie obsługę pilota bez klikania? Niech to pozostanie póki co pytaniem bez odpowiedzi. Za to wróćmy jeszcze na chwilę do smartfonowego oblicza pilota Ray, którego działanie przypomina aplikacje, przy jednoczesnym zachowaniu ulubionych i potrzebnych w standardowym pilocie funkcji.

 

Czekając na światową premierę Galaxy S6

Jeśli jesteś na bieżąco z nowinkami w świecie elektroniki, na pewno o uszy obiła Ci się informacja na temat nowego smartfonu znanej i lubianej marki Samsung. Galaxy S6 bo o nim mowa, już wkrótce będzie miał swoją światową premierę, którą szacuje się na 1 marca br. To właśnie wtedy odbywać się będą tegoroczne Mobile World Congress. Zanim jednak do tego dojdzie (a niektórzy umierają z ciekawości, choć pozostało jedynie kilka dni do tej daty) Samsung jeszcze bardziej intryguje i ciekawi ujawniając kilka informacji dotyczących tego nowego modelu. W ramach świeżych aktualności i my decydujemy się na przyjrzenie się tym ciekawostkom, tym samym z jeszcze większym zaciekawieniem wyczekując premiery Galaxy S6.

 

Z nowości na pewno jest to, że Samsung Galaxy S6 dostanie będzie modelem o subtelnie zakrzywionym i pozbawionym odblasków ekranie. Producenci twierdzą, że nie znajdzie się tam o dziwo plastik – co zdecydowanie podkręca zainteresowanie tym produktem. Tym bardziej, jeśli przypomnimy sobie Galaxy S5, który delikatnie mówiąc od plastiku nie stronił, co niestety nie zostało przyjęte oklaskami przez konsumentów. Samsung jako firma ucząca się na błędach i dążąca do doskonałości wzięła sobie to do serca i ponoć właśnie „szóstka” ma być wspaniałym przykładem jak najlepszego wykorzystania materiałów. Zobaczymy już wkrótce jak to będzie się miało w praktyce.

 

Czy sprosta oczekiwaniom?

Metal się nie sprawdził, plastik również – czym teraz Samsung nas zaskoczy i czy nowa obudowa przyjmie się w praktyce. Nie pozostaje nic tylko czekać na wyjście na światło dzienne nowego modelu aparatu. Miejmy nadzieję, że sprosta oczekiwaniom, które jakby nie patrzeć – małe nie są.. Presja jest ogromna. Wszyscy oczekują, że nowy smart będzie idealny nie tylko pod względem technicznym, ale także tym estetycznym. Taka fuzja ma zadowolić więc każdego – od eleganckiej Pani po każdego „gadżeciarza”. Czekając na premierę Samsunga Galaxy S6 możemy się tylko zastanawiać jak to będzie wyglądać. Całe szczęście zostało już tylko (aż) kilka dni.

 

Close